Błagam o modlitwę za mnie. Jestem na dnie egzystencji. Po ludzku bez wyjścia. Rozumiem, że mam cierpieć, ale którędy iść, kiedy brak drogi??? Nawet nie wiem, jak tę prośbę sformułować. Brak mi sił. Proszę, pomóżcie modlitwą wstawienniczą, aby Jezus się mną zajął. I bardzo dziękuję za dobre chęci.