Ziarno…praca…i…owoce…

Lato w naszym domu minęło szybko. Było w nim sporo pracy, spotkań, modlitwy i zwyczajnej codzienności. Był czas rekolekcji i posługi tym, którzy przyjeżdżali do nas, aby choć na chwilę zatrzymać się, odpocząć i pobyć bliżej Boga.

Ale lato miało też bardzo konkretny wymiar. Ogród, plony, przetwory, zapasy na kolejne miesiące – wszystko to przypominało nam, że życie wspólnoty składa się również z prostych, codziennych rzeczy.

Praca w ogrodzie uczy cierpliwości. Nie wszystko rośnie wtedy, kiedy chcemy. Trzeba pielęgnować, podlewać, czekać, a potem w odpowiednim czasie zebrać to, co wydała ziemia. Latem zbieraliśmy więc nie tylko warzywa i owoce. Zbieraliśmy także owoce wspólnego czasu, spotkań i tego wszystkiego, co Bóg pozwolił nam przeżyć.

Robiliśmy zapasy, przygotowując nasz dom na kolejne miesiące. I może właśnie w tym jest coś bardzo pięknego: troszczyć się o to, co będzie potrzebne innym.

Bo nasz dom żyje nie tylko wtedy, gdy przyjeżdżają rekolektanci. Żyje również wtedy, gdy przygotowujemy dla nich przestrzeń, gotujemy, pracujemy w ogrodzie, sprzątamy, robimy zapasy i po prostu robimy to, co w danym momencie jest potrzebne.

Jesień – czas, żeby się zatrzymać

Kiedy lato powoli ustępuje jesieni, rytm naszego domu również trochę się zmienia.

Po czasie intensywnej pracy przychodzi czas formacji, pogłębiania relacji z Bogiem, słuchania Jego słowa i zatrzymania się przy tym, co naprawdę ważne.

Jesień przypomina nam, że nie wszystko musi być działaniem. Jest czas siania, czas wzrostu i czas zbierania plonu. Jest też czas, żeby zobaczyć, co wydarzyło się w naszym sercu.

Dlatego jesienne miesiące są dla nas szczególnym czasem formacji – we wspólnocie, na modlitwie i w codzienności. Ale pozostają również czasem posługi.

Zapraszamy do naszego domu

Właśnie dlatego jesienią szczególnie zapraszamy siostry zakonne i księży, którzy potrzebują chwili zatrzymania.

Rekolekcje nie muszą być kolejnym zadaniem do wykonania. Mogą być czasem, w którym niczego nie trzeba udowadniać. Można przyjechać z tym, co jest: ze zmęczeniem, pytaniami, wdzięcznością, radością czy trudnością.

W naszym domu proponujemy czas ciszy, modlitwy, konferencji i osobistej rozmowy. Jest też możliwość wejścia w rytm życia naszej wspólnoty – w Eucharystię, modlitwę i zwyczajną codzienność.

A kiedy wychodzi się na zewnątrz, czekają Bieszczady. Jesienią szczególnie piękne – spokojniejsze, kolorowe, zapraszające do spaceru i oddechu.

Może właśnie teraz jest dobry czas, żeby przyjechać.

Zapraszamy siostry i księży na rekolekcje do naszego domu w Polańczyku.

Niech jesień będzie nie tylko czasem zbierania plonów z ogrodu, ale także czasem odkrywania tego, co Bóg zasiał w naszym sercu.